Silesia Ring

dsc_0012
Porsche Classic – starocie za dużą kasę!
1 października 2016
nowe911
911 Martini Racing
27 października 2016

W ostatnią niedzielę, a dokładnie 16 października, postanowiłem wybrać się na Open Track do Kamienia Śląskiego. Tam, z części lotniska został zbudowany całkowicie nowy tor wyścigowy o bardzo ciekawej nazwie Silesia Ring.

Za sprawą całego wyjazdu stał Krzysiek, nasz kolega z Porsche Clubu, zwany Kimbexem. To dzięki jego inicjatywie mogliśmy praktycznie jako pierwsi w Polsce zedrzeć trochę gumy z naszych opon 🙂 Krzysiek jeszcze raz wielkie dzięki 🙂

dsc_0869

Postanowiłem, że przyjadę na tor w sobotę wieczorem, żeby w niedzielę od rana być już w pełnej gotowości (start przewidziany był od 9 rano). Na miejscu okazało się, że jest już spora grupa zapaleńców chętnych do wyścigu. Zresztą, ja też nie byłem sam, bo przyjechał wraz ze mną kolega Wiesiu swoim Mercedesem CL AMG, a później dojechał też Tomek z Warszawy. Nasze wieczorne spotkanie przeciągnęło się do późnej nocy, bo musieliśmy się nagadać 🙂

Bladym świtem, po śniadaniu w Hotelu Aviator usytuowanym praktycznie przy torze, zameldowaliśmy się pod bramą wjazdową Silesia Ring. Otrzymaliśmy tam naklejki z kolorem grupy oraz opaski na ręce. Przy wjeździe na tor robiło się już tłoczno, bo niczym pszczoły do ula, na miejsce ściągały kolejne sportowe auta. Ruszyliśmy ochoczo w kierunku parkingu, na którym ustawiali się już wszyscy uczestnicy. Ummm… to co lubię – widok tych podrasowanych aut stojących w rzędzie był przepiękny. Stały tam same sportowe perełki i puszczały do nas oczko, jakby chciały powiedzieć: co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Wszyscy uczestnicy krzątali się przy swoich bolidach. Jedni przyklejali numery startowe, inni jeszcze sprawdzali czy wszystko jest na pewno dobrze dokręcone. Już czułem dreszcze na plecach  i mrowienie w dłoniach, bo adrenalina robiła swoje.

dsc_0704

Byłem ciekaw, co kryje się za nazwą Silesia Ring, więc ruszyliśmy się zarejestrować i odebrać numery startowe.  Szybka przymiarka, gdzie przyklejamy naklejki, a następnie udaliśmy się na odprawę.  Odprawa była szybka i konkretna, ale zakończona krótkim sprawdzianem naszej wiedzy, którego nikt nie oblał na szczęście  🙂 Już nie mogliśmy się doczekać pierwszych przejazdów. Tuż po odprawie, pierwsza grupa, zielona, ruszyła na tor z instruktorem zrobić mały rekonesans.

Następna do jazdy próbnej była nasza grupa. Czekaliśmy od samego rana (a w zasadzie od soboty wieczór), żeby w końcu wjechać na te 3600 metrów czarnej jak smoła, nowiuteńkiej i nieskazitelnie gładkiej nawierzchni. Koniecznie chcieliśmy zostawić na niej odcisk swojego bieżnika, niczym dłoń Bogusia Lindy na Alei Gwiazd w Międzyzdrojach.

Mój mózg nie myślał już o niczym innym, jak tylko o tym, że chcę i muszę tam być. W końcu ruszyliśmy na jazdę testową, prowadzoną przez auto instruktora, który zbytnio się nie rozpędzał. Pomyślałem sobie: co on robi na Boga? Prowadzi kondukt żałobny? To starsze panie szybciej prowadzą wózki z zakupami w Tesco 🙂

Dopiero jak wjechaliśmy już bez instruktora na tor, uświadomiłem sobie, że ta wolna jazda miała nam wskazać najbardziej optymalny tor jazdy. Jak zwykle, nie uważałem na lekcji i pierwsze okrążenia oblałem na maxa 🙁 Zresztą nie jedyny 🙂 Tomek postanowił wziąć szybkie korepetycje, bo chyba tak jak i ja, też nie uważał na lekcji i na drugą rundę pojechał z instruktorem na bocznym siedzeniu.

Ja byłem uparty jak osioł i szukałem przez kolejne okrążenia odpowiednich ścieżek, tym samym marnując drogocenne sekundy. Nadal byłem gdzieś daleko w lesie. Przyszedł w końcu moment na poważne przemyślenia, bo jak na razie dupy nam kopały inne auta z naszej grupy? O co kaman?

Wszystkie czasy zmiażdżył Ivo swoją GT 3RS, a po piętach deptał mu nasz Kimbex swoją rasową GT 3 w nowej szacie graficznej. Było już niemal pewne, że tej dwójce nie podskoczy żaden Włoski ogier czy Japoński rozpylacz sadzy. Reszta mogła tylko pomarzyć o takich czasach. W końcu  GT 3RS i GT 3 to rasowe auta torowe, więc ciężko było im dorównać.

dsc_0747

W trzeciej sesji nastąpił przełom i zaczynałem się w końcu dogadywać z Silesią, no bo ile można zamiatać jej asfalt za darmo 🙂 Odkryłem jej zupełnie inne oblicze mówiące: „więcej pokory kolego, nie tacy macho mnie ujeżdżali”. A ja, jak ułan, natarłem na nią w pierwszych dwóch sesjach myśląc, że ona lubi być tak ostro traktowana. Owszem, lubi na ostro (haha, rozkojarzyłem się), lubi ostrą jazdę, wręcz sama do niej prowokuje, ale w niektórych sekwencjach zakrętów troszkę z umiarem.

Zaowocowało to coraz to lepszymi czasami, a zarazem miałem coraz więcej frajdy z samej jazdy, bo nie musiałem walczyć z autem w strasznie technicznych zakrętach. Tor Silesia Ring jest bardzo techniczny i wymagający. Zakręty nie ułatwiają jazdy (bo nie są wyprofilowane), więc musisz się nieźle nagimnastykować, żeby pokonywać je z jak najmniejszym poślizgiem, przez który tracisz drogocenne sekundy.

Te trzy sesje dały nam i naszym autom spory wycisk. Hamulce i opony były  zajechane jak sandały Mojżesza. Czas było zatem udać się na krótką przerwę obiadową. No bo kto lubi się ścigać na głodnego haha. Co niektórzy w tym czasie przełożyli koła, a nawet zdążyli wymienić klocki hamulcowe. To był też dobry moment na krótkie podsumowanie dotychczasowych przejazdów oraz wymianę zdań i spostrzeżeń. Coraz bardziej nam się podobało, a Silesia stawała się bardziej przewidywalna.  Po lunchu był czas na szybki przegląd auta, zatankowanie wachy i ustawialiśmy się do przedostatniej sesji.

dsc_0703

Byliśmy już głodni nowych wrażeń i chcieliśmy jak najszybciej ruszyć się ścigać, bo po to tu przyjechaliśmy w końcu. Tomek wystartował jako pierwszy, ja kilka sekund po nim i postanowiłem, że zrobię wszystko, żeby go wyprzedzić. Wiecie, taka męska rywalizacja, każdy z nas chce być najlepszy i za wszelką cenę musi to udowodnić 🙂 Tomek, nie obraź się, ale chciałem skopać Tobie dupę, a przy okazji sprowokować Ciebie do jeszcze szybszej jazdy haha. No i w sumie się udało. Dogoniłem Tomka, wyprzedziłem i nie zamierzałem oddać prowadzenia. Miałem niesamowitą frajdę patrząc w lusterko wsteczne, w którym widziałem goniącego mnie Porschaka Tomka. Chwilami byliśmy bardzo blisko siebie, ale nie dałem się wyprzedzić.

Reasumując, to była bardzo gorąca niedziela, choć temperatura wynosiła zaledwie 9 stopni. Naprawdę bawiłem się przednio, a impreza była na wysokim poziomie. Tu zdecydowany ukłon do organizatorów. Wszystko dobrze przygotowane, wyraźne i głośne komunikaty przez megafon, jaka grupa jest proszona do wyjazdu na tor. Szybko i sprawnie ustawiane auta do startu, a do tego bufet smaczny. Sam tor Silesia Ring jest bardzo techniczny, ale dający mnóstwo frajdy z jazdy, dwie długie proste są bardzo szybkie.  Oby więcej takich obiektów powstawało w naszym kraju. Wierzę, że jeszcze nie raz tam wrócę zostawić trochę gumy na asfalcie. Dzięki Silesio za gościnę!

DCIM100MEDIADJI_0001.JPG

 

DCIM100MEDIADJI_0004.JPG

dsc_0701

 

dsc_0704 dsc_0706

dsc_0708 dsc_0710

dsc_0711 dsc_0719dsc_0722 dsc_0723 dsc_0728 dsc_0729 dsc_0733 dsc_0736 dsc_0738 dsc_0739 dsc_0743  dsc_0752 dsc_0757 dsc_0759 dsc_0764 dsc_0766 dsc_0781 dsc_0786 dsc_0800 dsc_0817 dsc_0822 dsc_0834 dsc_0837 dsc_0844 dsc_0850 dsc_0854 dsc_0861 dsc_0871 dsc_0876 dsc_0880 dsc_0884 dsc_0887 dsc_0889 dsc_0890 dsc_0906

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *